Category Archives: Sztuka czytania

Czytanie w wersji slow

Witam.
Dziś przyszedł wreszcie czas na długo zapowiadany post, który miał podsumować ideę wyzwań czytelniczych oraz zaproponować coś zupełnie innego. Kto ciekawy, niechaj czyta.
Wnioski ze statystyk podsumowujących czytelnictwo w Polsce (i pewnie na świecie również, ale o tamtych statystykach tak często się nie mówi) są pesymistyczne – okazuje się, że przeciętny Polak swój roczny księgozbiór może policzyć na palcach jednej ręki. Warto zatem tworzyć rozmaite inicjatywy zachęcające do czytania, przedstawiające je jako coś atrakcyjnego, interesującego czy nawet seksownego. Samo słowo „wyzwanie” kojarzy się z rywalizacją, w tym przypadku współzawodnictwa z samym sobą, czy, jak kto woli, zawodów książka kontra … (telewizor, czasopismo, komputer itd.). Są osoby, które bardzo lubią wszystkie formy współzawodnictwa i dla nich wyzwania czytelnicze będą świetną mobilizacją do czytania więcej lub czegoś innego, po co zwykle nie sięgają. Nie ma więc powodu, aby wyzwań czytelniczych potępiać. Przy okazji przypomnę, że zarówno ja, jak i Marcin bierzemy udział w wyzwaniu Trójka e-pik *http://ksiazki-sardegny.blogspot.com/2012/07/podsumowanie-lipcowej-trojki-e-pik-i.html* i ja biorę także udział w „Lecie z książką” *http://bookstrefa.pl/nasze-wyzwanie-qlato-z-ksikq.html*.
Czy jednak wyzwania czytelnicze nie kojarzą się nieco z czytaniem „na czas”? Prawie każde ograniczone jest przecież jakimś wymiarem czasowym; czasem krótkim proporcjonalnie do ilości książek zadanych do przeczytania. Wielbiciele slow life’u, po inicjatywach slow city i slow food, wymyślili także slow reading, którego esencję może stanowić równanie: mniej=więcej.
Zastanów się, jak często czytasz „na wyścigi”. Czy zdarza Ci się usiłować skończyć rozdział, mimo że oczy same Ci się zamykają, a książka wypada z ręki? Czy czytasz wszędzie, gdzie jest to możliwe i tylko „przebiegasz wzrokiem” po tekście do końca strony, kiedy autobus zbliża się do Twojego przystanku? A może jesteś zachwycony metodami „szybkiego czytania” i sam z nich korzystasz? Czasem przez tego typu sytuacje tracimy całą przyjemność płynącą z lektury. Szybko „wrzucamy” do głowy tekst, ale nie może się on długo nacieszyć obecnością w naszych myślach, bo po chwili zastępują go kolejne partie „wrzucanego” tekstu. Kończy się na tym, że tydzień po przeczytaniu książki w pośpiechu, nie potrafimy podać imion bohaterów i miejsca akcji. Porównałam ten schemat także na sobie – nie pamiętałam właściwie żadnych szczegółów z lektur szkolnych czytanych „na szybko”, główny zarys akcji także długo nie pozostawał w mojej głowie. Natomiast te pozycje, po które sięgnęłam z dużym wyprzedzeniem i czytałam je powoli, dobrze pamiętam do dziś, potrafię nawet zacytować pojedyncze zdania z tych książek.
Może zatem warto podejść dziś do czytania zupełnie inaczej. Spróbuj zarezerwować dziś sobie wolne pół godziny. Wyłącz muzykę, telewizor, komórkę – wszystko, co może cię rozpraszać. Weź do ręki dowolną książkę, najlepiej taką, którą niedawno przeczytałeś „na szybko” i zacznij powoli ją czytać. Jeśli chcesz, możesz także czytać szeptem lub na głos – wówczas zwracasz większą uwagę także na znaki interpunkcyjne, akcentując je. Pewnie będziesz zaskoczony nie tylko tym, że w ciągu pół godziny przeczytałeś zaledwie piętnaście stron (zwykle w tym czasie czytałeś sześćdziesiąt), ale również ilością szczegółow, walorami językowymi i ciekawymi sformułowaniami, których nie zauważyłeś, bo bardzo sie śpieszyłeś.
Idea slow life zakłada, że nie należy przyjmować żółwiego tempa, kiedy chodzi o ważne sprawy, gdzie szybkie decyzje i działania są ważne. Czytanie w formie rozrywkowej ma być jednak relaksem i nie powinno mieć nic wspólnego z pośpiechem. To czas, kiedy można nieco zwolnić.
Co sądzicie o slow readingu? Jesteście jego zwolennikami czy może bardziej podoba Wam się rywalizacja w formie wyzwań czytelniczych? Ja postanowiłam, że zachowam równowagę, czy też: pozostanę neutrealna w tym temacie; biorę bowiem udział w kilku wyzwaniach, ale również postanowiłam czytać Biblię w wersji slow – codziennie „troszkę”.
A propos wyzwań – słówko na temat wyzwania Trójka e-pik. W sierpniu także postanowiłam wziąć w nim udział.
Oto link i baner wyzwania: http://ksiazki-sardegny.blogspot.com/2012/07/podsumowanie-lipcowej-trojki-e-pik-i.html

Oto moje wybory w ramach wyzwania:
1. powieść, której akcja rozgrywa się w XIX-wiecznej Anglii – „The Adventures of Sherlock Holmes” Sir Arthur Conan Doyle (nieco utrudniłam sobie wyzwanie lekturą anglojęzyczną, ale wierzę, że podołam)
2. powieść polskiego autora, po którego do tej pory nie miałam ochoty sięgnąć – „Boczne drogi” Joanna Chmielewska (nigdy jeszcze nie przeczytałam polskiego kryminalu – to dobra okazja ku temu)
3. powieść szwedzka – „Dziewczyna, która igrała z ogniem” Stieg Larsson (czyli druga część trylogii „Millenium”)

Właśnie wróciliśmy znad morza – jesteśmy przeszczęśliwi i wypoczęci, ale wciąż nie mamy internetu.
Czekam na Wasze opinie i pozdrawiam słonecznie,
Ania

Reklamy

4 Komentarze

Filed under Książki, Sztuka czytania

Bardzo ciekawy przypadek – czyli „Tajemnica Siedmiu Zegarów” Agaty Christie

Jest coś w powieściach Agaty Christie, przez co wcześniej nie mogłem się za nie zabrać. Nie pasowały mi chyba postacie, które wykreowała, tj. Herkules Poirot czy pani Murple. Poirot jest tak bardzo denerwujący, że nie dało się w spokoju o nim czytać. W końcu rzuciłem jej powieści, postanawiając, że do nich nigdy nie powrócę. Uznałem, że o wiele bardziej podobają mi się opowiadania o Sherlocku Holmesie i Doktorze Watsonie autorstwa Doyle’a. W nich się zaczytywałem, nie mogę zaprzeczyć. Jednak, dzięki Sardegnie, wróciłem do lady Christie i to z wielkim uśmiechem na twarzy.

Przeczytałem „Tajemnice Siedmiu Zegarów”, dzięki czemu sam rozwiązałem pewną tajemnicę. Tajemnicę, która dotyczyła mojego negatywnego nastawienia do prozy Christie. Podchodziłem do niej raczej sceptycznie. Byłem uprzedzony co do prozy Christie, a to niedobrze. Nie można się do niczego ani nikogo uprzedzać. Teraz już to wiem i nie zamierzam tego robić. Mógłbym teraz Wam streścić fabułę tej powieści, ale wiem, że nie wypada tego robić z kryminałami. Powiem tylko, że spodziewałem się zupełnie innego zakończenia, co mnie pozytywnie zaskoczyło. Zmieniłem kompletnie zdanie o twórczości Christie. Sięgnę po nią na pewno jeszcze nie raz.

Bohaterowie są świetnie wykreowani. Najbardziej przypadł mi do gustu Jimmy Thesiger, postać bardzo ważna dla fabuły. Jest naprawdę pozytywny, zabawny, inteligentny.
W powieści jest wiele postaci, które są bardzo charakterystyczne, jak na przykład Bundle czy nadinspektor Battle. Język, jakiego używa autorka jest według mnie bardzo ogólny. Nie ma tu miejsca dla długich opisów przyrody, które w tym przypadku nie mają znaczenia dla fabuły.

Mam tylko nadzieję, że reszta powieści Agaty Christie jest równie dobra, jak „Tajemnica Siedmiu Zegarów”. Tę na pewno wszystkim Wam polecą, gdyż dla mnie była ona miłym zaskoczeniem. Cieszę się, że pokusiłem się i ją kupiłem w Realu. :)

Pozdrawiam,

Marcin.

3 Komentarze

Filed under Książki, Sztuka czytania

Wyzwania czytelnicze, część 2

Witam,

dziś kilka słów na temat wyzwań czytelniczych, tym razem przyjrzę się wyzwaniom, które ograniczają nas, jeśli chodzi o gatunek czytanych pozycji, autorów… Bez zbędnego gadania: zaczynamy.

1. Wyciągnięte z półki „życie” http://picoult-sparks.blogspot.com/2011/11/herbatka-zapoznawcza.html

Proste wyzwanie polegające na przeczytaniu jednej książki lub obejrzeniu jednej adaptacji filmowej powieści któregoś z autorów, jakimi są Jodi Picoult i Nicholas Sparks. Wyzwanie kierowane jest zarówno dla fanów pisarza i pisarki, aby zachęcić ich do systematycznego sięgania po swoich ulubionych autorów, jak i osób, które nie znają jeszcze twórczości tych twórców.

Moja opinia: Bardzo proste zasady i znane nazwiska. Osobiście sięgałam do tej pory tylko po utwory Sparksa, być może wyzwanie skłoniłoby mnie również do poczytania dzieł Picoult. Ciekawe, czy warto.

2. Klasyka literatury popularnej http://klasykaliteraturypopularnej.blogspot.com/

Wyzwanie nie ogranicza nas czasowo. Chodzi po prostu o czytanie klasyków, najlepiej jak najczęściej i najlepiej w oryginale. Na „liście lektur” znajdują się między innymi: Jane Austen, Emily Bronte, Fiodor Dostojewski i inne doskonale znane nazwiska.

Moja opinia: Warto, warto i jeszcze raz warto. Czytanie klasyki niezwykle ubogaca, stymuluje mózg, uczy pięknego języka. Warto zafundować sobie taką lekturę przynajmniej raz na kwartał.

3. Projekt „Kraszewski” http://projekt-kraszewski.blogspot.com/

Nieco niepopularny pisarz, przez wielu uważany za nudnego. Autorka bloga i wyzwania o tej nazwie neguje ten stereotyp i zachęca innych do sięgania po twórczość pisarza.

Moja opinia: to, że nie znam twórczości pana o tak znanym nazwisku powinno być koronnym argumentem za tym, aby do wyzwania się przyłączyć. Również z powodów, jakie wymieniłam w opisie wyzwania „klasycznego”.

4.  Literatura palce lizać http://literaturapalcelizac.blogspot.com/p/zasady.html

Czy lubicie czytać książki i jednocześnie czuć w ustach przeróżne smaki, nic nie jedząc? Ja bardzo lubię taką literaturę, jedną z moich ulubionych powieści jest „Czekolada” Joanne Harris. Może to być jedna z propozycji dla wszystkich, którzy zdecydują się na udział w tym wyzwaniu. Chodzi o czytanie przynajmniej jednej książki (felietonu itp.) na pół roku, w której wplecione są przepisy kucharskie, opisy uczt, coś związanego z jedzeniem. Książki kucharskie są poza konkurencją.

Moja opinia: Jak już wspomniałam, bardzo lubię taką literaturę; czytając tego typu książki czuję się nasycona i głód odchodzi w zapomnienie. Są jednak osoby, które odczuwają to zupełnie odwrotnie – tylko podsyca to ich apetyt, a wtedy wyzwanie może okazać się nieco niebezpieczne dla Waszych sylwetek.

5. Projekt Nobliści http://projektnoblisci.blogspot.com/p/zasady-uczestnictwa.html

Wyzwanie nie ma ograniczeń czasowych, a jego celem jest zachęcenie jak największą ilość osób do czytania dzieł noblistów. Proste.

Moja opinia: literacka nagroda Nobla zawsze spotyka się z kontrowersjami, może dlatego, że odbiór literatury może być bardzo subiektywny. Mimo wszystko noblistów warto znać – może okazać się, że niektórych z nich polubimy.

6. Czy znasz Prusa? http://notatnikkulturalny.blogspot.com/p/wyzwanie-czy-znasz-prusa.html

To wyzwanie bardzo spodobało mi się ze względu na precyzyjny plan, jaki proponuje Autor bloga. Zaplanował on półroczne wyzwanie (czerwiec-grudzień) b.r. – w każdym miesiącu sięgamy po jedną pozycję wybitnego polskiego twórcy.

Moja opinia: Wspaniale, że tak wiele osób czyta klasyków i zachęca do tego innych. Rzetelny plan pomoże nam usystematyzować nasze lektury i poznać najważniejsze dzieła Bolesława Prusa.

7. Daj się zaczarować Kasi Michalak http://sladami-ksiazki.blogspot.com/2012/06/rzucam-wyzwanie-czytelniczkom-kasi.html

Aby wziąć udział w wyzwaniu, należy przeczytać wszystkie książki współczesnej pisarki. Nie jest ich bardzo wiele, a same czytelniczki twierdzą, że jej powieści są bardzo wciągające, więc wyzwanie może wcale nie okazać się trudne.

Moja opinia: Nie znam tej pisarki, ale spodobała mi się idea utworzenia swoistego babskiego „klubu” – dziewczyn, które będą wymieniały się recenzjami, opiniami na temat tych książek.

8. Zmierz się z twórczością Króla Horroru i Grozy http://stephenking-wyzwanie.blogspot.com/p/o-co-chodzi.html

Wyzwanie trwa do października b.r. i polega na przeczytaniu jak największej ilości powieści Stephena Kinga (można także oglądać ekranizacje jego dzieł).

Moja opinia: Fanów Króla Horroru i Grozy zachęcać na pewno nie trzeba, ale, tak jak w przypadku kilku powyższych wyzwań, to także może stać się dla nas motywacją do zapoznania się, polubienia i pokochania jego twórczości.

9. Literatura w Azji, Azja w literaturze http://literaturawazji.wordpress.com/ramy-wyzwania/

Azja do największy kontynent na ziemi, pełen bardzo różnych i ciekawych, dla nas egzotycznych kultur. Autorka wyzwania zachęca do poznawania książek, których bohaterką jest Azja oraz dzieła twórców pochodzących z tego kontynentu. Wyzwanie trwa do końca lutego 2013 roku.

Moja opinia: o literaturze azjatyckiej, podobnie jak o kulturze, wiem tyle, co przeciętny Europejczyk wychowany bardzo „po europejsku”, czyli kompletnie nic. Tym bardziej warto.

10. Czytamy japońskie opowiadania http://literaturajaponska.wordpress.com/

To część wyzwania na temat literatury japońskiej. Na lato Autorka zaproponowała czytanie japońskich opowiadań – przynajmniej trzech. Jedno z nich musi być napisane przez kobietę.

Moja opinia: jak już pisałam, jest to dla mnie obca, ale na swój sposób fascynująca kultura. Właśnie śmieje się do mnie z półki pewne dziwne, japońskie nazwisko.

Wygląda na to, że przytoczyłam Wam wszystkie wyzwania, do jakich się dokopałam. Zostało tylko jedno, ale wrócę do tematu dopiero przed Bożym Narodzeniem. Dziękuję za ciekawe opinie na temat wyzwań i czekam na kolejne – co o nich myślicie, czy bierzecie w nich udział? Czy znacie jakieś inne wyzwania? Interesowałoby mnie coś związanego z Terrym Pratchettem, może spotkaliście się z tego typu wyzwaniem? W kolejnym poście – recenzja, a później podsumuję moje zdanie na temat wyzwań i zaproponuję Wam coś kompletnie odmiennego, dla równowagi.

Pozdrawiam serdecznie,

Ania

1 komentarz

Filed under Książki, Sztuka czytania

Trójka e-pik

Witam!

Dziś bardzo krótko, o kolejnym wyzwaniu czytelniczym, w którym zdecydowałam się wziąć udział. Jest to „Trójka e-pik”  – wyzwanie wymyślone przez Sardegnę z bloga http://ksiazki-sardegny.blogspot.com/. Od kilku miesięcy Autorka bloga proponuje trzy gatunki literackie, często trochę zapomniane i niepopularne, do przeczytania. W tym miesiącu jest to klasyczny kryminał, ze „starej szkoły”, zbiór opowiadań i powieść z elementami paranormalnymi. Postanowiłam, że wezmę w nim udział i mam nadzieję, że od lipca będę to robić co miesiąc. Zachęcam do tego również Was – trzy książki to naprawdę niedużo, a może okazać się, że dzięki takiemu wyzwaniu sięgnięcie po coś, po co nie sięgnęlibyście w innych warunkach.

Pozdrawiam serdecznie i do napisania,

Ania

epik

2 Komentarze

Filed under Książki, Sztuka czytania

Wyzwania czytelnicze, część pierwsza

Witajcie,

na pewno każdy z Was choć raz spotkał się z jakimś wyzwaniem czytelniczym. Dla uczniów corocznym „wyzwaniem” jest choćby lista lektur obowiązkowych. Jednakże, są całe rzesze ludzi, którym owe wyzwania kojarzą się pozytywnie i chętnie je podejmują, o czym świadczy przede wszystkich mnogość wyzwań, powstających jak grzyby po deszczu. Niektóre są bardzo mądre, inne nieco dziwaczne, ale na pewno warto przyjrzeć się niektórym z nich. Dziś wezmę pod lupę wyzwania, w którym mamy ograniczenia czasowe lub ilościowe.

1. Inicjatywa czytelnicza 52 książki. http://52ksiazki.pl/

O tej akcji powiedziała nam nasza Czytelniczka Patrycja. Polega ona na przeczytaniu 52 książek w ciągu roku. Wypada średnio jedna na tydzień. Pomysłodawca inicjatywy zakłada, że jest to optymalna „dawka”, jaką możemy przyjąć.

Moja opinia: 52/366 dni to nie za dużo i nie za mało; wydawałoby się, że to rzeczywiście optymalna ilość. Warte zauważenia jest też to, że zakładamy sobie cel roczny – to dużo lepsze niż cele na poszczególne miesiące, bo każdy z Was na pewno wie, że więcej czyta np. w w trakcie urlopu niż, kiedy ma dużo pracy (lub odwrotnie).

2. Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu. http://czytaj.bookznami.pl/
Bardzo ambitne wyzwanie postawili sobie autorzy serwisu BOOK Z NAMI – w ciągu roku przeczytać taką liczbę książek, aby utworzyła ona wierzę wyższą od nich samych. Na stronie możemy śledzić, jak im idzie, a także przeczytać krótkie recenzje czytanych przez nich pozycji. Do akcji może dołączyć każdy Czytelnik – wystarczy za pomocą suwaka na dole strony ustawić swój wzrost i dowiedzieć się, ile powinniśmy przeczytać w ciągu roku i jak to wygląda w przeliczeniu na dzień. Przykładowo: ja przy swoich 168 cm. wzrostu powinnam czytać każdego dnia 92 strony, co da ok. 84 książek w ciągu roku. Osoba wzrostu Marcina musiałaby przeczytać natomiast 93 książki. Niscy mają w tej konkurencji trochę łatwiej.

Moja opinia: 83 książki na statystyczną Polkę i 90 na statystycznego Polaka to sporo. Akcja jest argumentowana oczywiście tym, że „chcemy czytać więcej”. I bardzo dobrze, ale przeliczanie tego na liczbę stron dziennie i procentowe wyliczanie, ile jeszcze zostało, kojarzy mi się trochę z „wyścigiem szczurów”, a przecież w czytaniu nie o to chodzi.

3. Lato z książką. http://bookstrefa.pl/

To dość krótkie i proste wyzwanie. Wystarczy przeczytać sześć książek w ciągu wakacji (od 22 czerwca, kiedy zaczyna się akcja, do końca sierpnia). Następnie należy napisać recenzję jednej z nich (może to nie być profesjonalna, typowa recenzja, a po prostu kilka zdań na temat wrażeń po książce, czyli dokładnie to, co uprawiamy my na blogu) i przesłać na adres podany w regulaminie, który znajdziecie na stronie. Wszystkie recenzje zostaną opublikowane na stronie, więc jest to także świetna okazja, żeby zaprezentować swoją twórczość szerszej publiczności.

Moja opinia: wyzwanie spodobało mi się na tyle, że się do niego zgłosiłam. Jestem pewna, że w wakacje przeczytam więcej niż sześć książek, ale to sześć będzie moim minimum. Kiedy moja recenzja ukaże się na portalu, nie omieszkam Was o tym poinformować.

4. Z półki. http://wrota-wyobrazni.blogspot.com/2011/12/z-poki-wyzwanie-czytelnicze-2012.html#axzz1rTTwlAKi

W tym wyzwaniu to Czytelnik decyduje, ile książek postanowi przeczytać; można wybrać jeden z czterech poziomów. Co do czytanych książek – warunek jest jeden: muszą być one zakupione przed 2012 rokiem, ale wciąż stojące na naszej półce „nieprzeczytane”. Wyzwanie trwa przez cały rok 2012.

Moja opinia: dobra mobilizacja, aby wreszcie wziąć się za zakurzone książeczki. Nie biorę udziału, bo moją półkę trochę odświeżę dzięki wyzwaniu powyżej.

 

W następnym poście poświęconym wyzwaniom  czytelniczym przedstawię Wam takie, które obligują do czytanie konkretnego gatunku lub autora. Jestem ciekawa, jakie są Wasze opinie na temat tych przedstawionych powyżej. Czy bierzecie w nich udział? A może uważacie je za coś bezsensownego? Czekam na Wasze opinie i pozdrawiam serdecznie!

4 Komentarze

Filed under Książki, Sztuka czytania