Doradztwo zawodowe pana Kinga, czyli „Misery” Williama Goldmana

Witajcie!

Jestem właśnie w ostatniej klasie liceum i dość często myślę nad tym, co chcę robić, kiedy już ukończę tę znamienitą szkołę. Do głowy przychodzą różne pomysły: wyjadę za granicę, otworzę sklep żelazny, podejmę studia prawnicze. Chwilami wydają mi się one znakomite, a w innych momentach zwyczajnie głupie. Jest jednak jedna myśl, która chodzi za mną niczym detektyw i jest moim marzeniem od wczesnego dzieciństwa. Od zawsze chcę zostać pisarką. I wczoraj w nocy wreszcie ktoś odważył się wysunąć mi argument przeciwko temu zawodowi – był to Stephen King, którego powieść została zekranizowana i wyreżyserowana przez Williama Goldmana.

„Misery” to historia pisarza tworzącego niezwykle poczytne powieści, ich główna bohaterka ma na imię Misery. W czasie śnieżycy ów pisarz ma wypadek samochodowy. Ma szczęście – odnajduje go jego największa fanka – Annie Wilkes. Szybko okazuje się jednak, że jej uwielbienie dla książek Paula Sheldona przeobraża się w obsesję na jego punkcie.

Film nie jest nudny i trzyma w napięciu – to byłyby wystarczające powody, aby uznać, że jest dobry. Warto dodać jednak do tego jeszcze genialną grę, zwłaszcza Kathy Bates, grającej Annie. W rolę szeryfa wcielił się natomiast Richard Farnsworth, który jest moją sympatią, odkąd zagrał Mateusza Cuthbert w „Ani z Zielonego Wzgórza”. Podejrzewam, że jest to film, który można obejrzeć wielokrotnie, ale na pewno nie jest to najlepsza pozycja dla osób o bardzo bujnej wyobraźni i wkładających wiele nakładu emocjonalnego w sztukę, którą odbierają (czyli dla mnie). Jeśli natomiast ktoś chciałby wybić sobie z głowy zawód pisarza – jak najbardziej polecam.

Moja ocena filmu: 5.

Wybaczcie, że w ogóle nie piszemy. Marcin ma ważną szkolną sprawę, a ja małego braciszka i wychodzi na to, że nawet nie mamy za bardzo czasu spotkać się ze sobą, rzadko zatem rozmawiamy o blogu.

Czekam na Wasze opinie dotyczące „Misery”, Stephena Kinga i thrillera jako gatunku. Do napisania za dwa tygodnie.

Pozdrawiam najserdeczniej,

Ania

Reklamy

2 komentarze

Filed under Książki

2 responses to “Doradztwo zawodowe pana Kinga, czyli „Misery” Williama Goldmana

  1. Nie czytałem jeszcze Stephana Kinga. Nie wiem jak to się stało, bo moja siostra jest wielbicielką jego twórczości. Ostatnio jednak doszedłem do wniosku, że jest tak dużo książek, które chciałbym przeczytać i tak wiele filmów, które chciałbym obejrzeć, że i tak nie zdołam tego wszystkiego zrobić. Dlatego z troski o zdrowie psychiczne nawet nie próbuję. :-) Co przeczytam, to przeczytam. Co obejrzę, to obejrzę. A czego nie zdążę – to trudno. :-)
    Jak wierzyć mojemu filmwebowi, to ostatni pełnometrażowy film obejrzałem 10 września („Anna” Jerzego Bogajewicza) i nie mam pojęcia, kiedy zabiorę się za kolejny. :-)

    • Ania

      Mam bardzo podobne refleksje – potrzebowałabym chyba trzech wcieleń, aby przeczytać i zobaczyć wszystko, co chcę ;). Pozdrawiam serdecznie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s